Anathema – Universal

  I’ve never seen a light that’s so bright
As the light that shines behind your eyes

Zwykle jest tak, że po wydaniu płyty studyjnej zespoły jadą w trasę promować materiał, po czym dość często powstaje pamiątka (dla tych, którzy koncert widzieli) lub imitacja (dla tych, którzy nie dotarli) emocji, których mogli być świadkami, w postaci zapisu wideo jednego z występów. Taki właśnie albumik dzisiaj opiszę. Kapela nazywa się Anathema, a płytę DVD (lub Blu-Ray) nazwali „Universal”.

anathemauniversalvideobanner-726x248

Tak naprawdę nie jest to zwykły zapis jednego z wielu występów na trasie Anathemy, promującej wydany w 2012 roku bardzo ciekawy album „Weather Systems”. W bułgarskim Płowdiw zespół, rozpoczynając europejską część ogromnej trasy koncertowej, pozwolił sobie na niemałą ekstrawagancję. Muzycy wystąpili w ruinach antycznego amfiteatru przy akompaniamencie pełnej orkiestry symfonicznej (w tej roli Orkiestra Symfoniczna Płowdiw). Okoliczności przyrody zaiste zacne, więc i sam zespół musiał stanąć na wysokości zadania, aby ten konkretny wieczór stał się magiczny i mógł zostać zapamiętany.

Anathema skupiła się na utworach z dwóch ostatnich płyt, szczególny nacisk kładąc na ostatnią, „Weather Systems”. No i zaczęli dokładnie tym samym, co wyżej wspomniany album. Co trochę zadziałało na niekorzyść całego koncertu. Ale first things first. Ze względu na specyfikę muzyki Anathemy (mającą silne symfoniczne inklinacje) orkiestra symfoniczna nie dominuje nad zespołem, a wręcz przeciwnie, jedynie uzupełnia rockową muzykę o dodatkowe smaczki. W dalszym ciągu to gitary prowadzą melodię, a orkiestracje stanowią bardzo przyjemny, ale tylko dodatek.Choć oczywiście też potrafią budować fantastyczny, trochę oniryczny klimat („Untouchable, part II”).

I’ll never betray your trust
I’ll never betray your faith
I’ll never forsake your heart
I’ll never forget your face

Pierwsze trzynaście minut, czyli obie części „Untouchable”, to zdecydowanie najlepszy fragment całego koncertu, ze względu konkretnie na ten utwór, oraz sposób, w jaki został on zagrany. Zmian w stosunku do wersji studyjnej nie ma, są te same, niesamowite emocje, podsycone jeszcze bardziej przez prawdziwą orkiestrę symfoniczną, w połączeniu z rozrywającym duszę tekstem tworzą chwile po prostu magiczne. Później jest równie dobrze, bo i „Thin Air” i „Storm Before the Calm” i „Deep” brzmią naprawdę dobrze, jednak im dłużej się ten koncert ogląda, w tym większą monotonię można popaść. I to jest mój największy zarzut merytoryczny dotyczący tego koncertu. Na żywo na pewno emocje był ogromne przez cały czas, jednak siedząc wygodnie w fotelu człowiek łatwo może odpłynąć w myśli niezwiązane z koncertem, a poszczególne utwory mogą zacząć zlewać się w jeden ciąg. Jednak dawkując sobie tak po 45 minut w jednej sesji można się cieszyć tą muzyką w sposób wyjątkowy. Cały koncert trwa dwie godziny i dwadzieścia minut, więc dawka muzyki jest solidna. Gdyby kulminacja wpostaci „Untouchable” nastąpiła gdzieś w połowie imprezy, odbiór całego koncertu mógłby być zupełnie inny. Ale nie jest źle, jest bardzo dobrze, tyle, że monotonnie.

Anathema Plovdive 220912 25_Lasse Hoile

Jedno słowo jeszcze na temat wykonania – na bisy zespół wyszedł już bez orkiestry i wykonał kilka utworów w typowo rockowym enourage’u. Miła odmiana na koniec. Dodatkowo, w wersji Blu-Ray można obejrzeć krótki fragment występu akustycznego Anathemy w Union Chapel. Pięć utworów delikatnie tylko pozwalają poznać ten zespół w wersji bez prądu, a jest to doznanie zupełnie inne od typowo rockowego, bo na scenie występują tylko trzy (z sześciu) osoby. Mamy na gitarach Daniela i Vincenta Cavanagh oraz Amy Douglas przy mikrofonie. Występy akustyczne są o tyle ciekawe, że Anathema gra wtedy dużo coverów (With or Without You U2, czy High Hopes Floydów) a Daniel korzysta z loopów gitarowych, więc sam potrafi zagrać utwór z kilkunastoma ścieżkami gitary.

And when I dreamed I dreamed of you
Then I wake, Tell me what could I do?

Parę słów o wydaniu płyty Blu-Ray – standardowe plastikowe opakowanie, z kilkustronicową wkładką ze zdjęciami, obraz bardzo ostry, chociaż gdy na ekranie jest trochę dymu, to ostrości momentami brakuje. Ale dźwięk tylko stereo. W 2013 roku ktoś wydał płytę Blu-Ray, gdzie jest tylko ścieżka dźwiękowa w stereo! Jakieś komiczne nieporozumienie, tym większe, że to występ z orkiestrą, co dawało ogromne pole do popisu dla człowieka zajmującego się miksem dźwięku. Ogromna szkoda, ale muzyka się oczywiście broni sama.

anathema

Koncert bardzo dobry, może na dłuższą metę troszkę monotonny, ale pełen emocji i bardzo dobrej muzyki. Nawet pomimo ułomności technicznych polecam, szczególnie dla fantastycznego „Untouchable” już na samym początku filmu. A że da się płytę Blu-Ray dostać za około 50-60 złotych, to można zaszaleć.

I had to let you go. To the setting sun
I had to let you go and find a way back home

Ocena będąca wypadkową geniuszu początkowych fragmentów, braku oddechu wśród dość patetycznej muzyki oraz dziwactw wydawniczych:

7/10.

P.S. Wpis jest może trochę emocjonalny, ale to naprawdę dobra muzyka i naprawdę genialny utwór, a ja jestem trochę skrzywiony przez osobę, która okazałą się personifikacją całego tekstu części pierwszej Untouchable. I nie jest tego świadoma. A ten utwór pozwolił mi nie popaść do reszty w odmęty szaleństwa.