Brothers. A Tale of Two Sons

W zalewie mniejszych gier na Steamie (tzw. „indie”, czyli tworzonych niezależnie od dużych studio wydawniczych) czasami można znaleźć spektakularne perełki. Wyłowić je z morza produkcji przeciętnych, krótkich i byle jakich jest coraz trudniej, bo króciutkich pozycji pojawia się tam coraz więcej.

Brothers. A Tale of Two Sons” jest jedną z takich gier. Aby przejść całą wystarczy zaledwie trzy godziny. Ma jednak niezaprzeczalny urok oraz kilka ciekawych rozwiązań technicznych, które powodują, że czuć radochę podczas zabawy. Choć swoje za uszami też ma.


Wcielamy się w niej w dwóch braci, których los zmusił do dalekiej podróży. Dwóch jednocześnie. Technicznie zorganizowane jest to tak, że lewa gałka analogowa na gamepadzie odpowiada za ruch wyższego brata, prawa zaś – mniejszego. Obydwaj mają przyporządkowany swój przycisk akcji (odpowiednio lewy i prawy „trigger”), który służy za wszystkie możliwe interakcje z otoczeniem – gdy trzeba się wspiąć, to trzeba podejść do ściany i przytrzymać przycisk. Gdy porozmawiać – podejść do osoby i przytrzymać ten sam przycisk. Proste i intuicyjne…
…ale czasami bardzo denerwujące, szczególnie, gdy tak poprowadzimy bohaterów, że ten, którego sterujemy lewym „analogiem” znajdzie się po prawej stronie. Oj, wtedy ta gra frustruje.

Ale wszystko inne ze sobą bardzo dobrze współgra. Rozgrywkę można sklasyfikować jako logiczną platformówkę – trochę się skacze, trochę rozwiązuje zagadek logicznych – jest miło i przyjemnie. Zagadki są proste, także każdy sobie powinien z nimi poradzić.

Te trzy godziny to jednak bardzo mało – bez problemu można „Brothers” przejść za jednym posiedzeniem. A czas gry jest też sztucznie wydłużany brakiem możliwości pominięcia przerywników fabularnych. Na dodatek po zakończeniu gry nie ma już w niej niczego, co trzymałoby gracza przy niej choć trochę dłużej (do zdobycia jest 12 steamowych achievementów, ale zaglądając w każde miejsce da się je zdobyć za pierwszym podejściem, a poza tym – achievementy na Steamie są przemyślane według mnie dość słabo).

Przygoda osadzona jest w świecie zahaczającym o baśniowe fantasy (pojawia się m.in. troll) i średniowieczną Skandynawię (góry, morze i delikatny klimat Wikingów). Grafika, pomimo trzech lat na karku nie zestarzała się dzięki zastosowaniu Unreal Engine’u oraz postawieniu na bardziej kreskówkowy niż fotorealistyczny feeling. Ciekawie rozegrano sprawę udźwiękowienia. Fabuła opowiadana jest obrazem oraz intonacją – postaci mówią, ale w wymyślonym języku (choć trochę przypominającym coś germańskiego). Wszelkie wydarzenia, wszystkie sugestie dotyczące zagadek, czy delikatne podpowiedzi gdzie się kierować twórcy przekazują bez zrozumiałych słów. I to się sprawdza bardzo dobrze. Fabuła jest angażująca, trochę melodramatyczna, ale dobrze poprowadzona.

Do drugiego stycznia grę można kupić na steamowej wyprzedaży za mniej-więcej dziesięć złotych (2,24 Euro). Tyle ta gra jest warta, bo standardowa cena, ustalona na 15 Euro, to delikatne nieporozumienie jak na zaledwie trzy godziny rozrywki. Za cenę „kubełka dla jednej osoby w KFC” jak najbardziej warto się jednak zainteresować.

Ale na komputerze trzeba pamiętać o gamepadzie, bo bez niego grać się raczej nie da.

wersja na Steam (tylko PC): http://store.steampowered.com/app/225080/
wersja na Androida: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.and.games505.brothers
wersja na iOS: https://itunes.apple.com/pl/app/brothers-a-tale-of-two-sons/id1029588869?mt=8