Kill Hitler! Danger 5

Trochę serialowych podróży. Dzieło z Antypodów. Dzieło. To chyba nie jest najodpowiedniejsze słowo w tym kontekście. Ale niech już tak zostanie. Oto drużyna pięciu śmiałków, która wielokrotnie będzie mierzyć się z prostym w teorii zadaniem – zabić Hitlera. Panie i Panowie, „Danger 5”.

12626

W alternatywnej rzeczywistości, przypominającej trochę lata 60-te, Alianci powołali specjalną jednostkę, składającą się z pięciu najwyższej klasy tajnych agentów. Ich celem jest powstrzymanie Adolfa Hitlera, który ima się najróżniejszych sposobów, aby zdobyć władzę nad światem. W skład jednostki „Danger 5” wchodzą: Tucker (Australijczyk – a jakże, lokalny patriotyzm zawsze w cenie), Jackson (Amerykanin), Pierre (po akcencie to chyba Włoch), Claire (Brytyjka) i Ilsa (Rosjanka). Wszystko jest stylizowane na lata 60-te i filmy o tajnych agentach, więc jest także ichniejszy odpowiednik M, którego jedyną rolą jest wydawanie rozkazów. Jego imienia akurat nie poznajemy, ale gość ma głowę orła (tu nic nie będzie normalne).

Hitler zaś do zdobycia władzy nad światem używa między innymi dinozaurów z przyczepionymi do nich karabinami maszynowymi! (to jest ten moment, w którym przestajecie czytać i z zapamiętaniem zaczynacie oglądać Danger 5. Kogoś nie przekonały dinozaury z karabinami? Serio? Nazistowskie dinozaury z karabinami!). Albo, używając sterowców, kradnie najsłynniejsze monumenty świata i wywozi je nie-wiadomo-gdzie!

Danger-5-two

Siedem odcinków, dokładniej to sześć oraz prolog, każdy po dwadzieścia pięć minut, dzięki czemu całość można obejrzeć w jeden wieczór. Koktajl tanich „efektów specjalnych”, absurdalnych pomysłów i nazistowskiej symboliki. Oraz braku jakiegokolwiek sensu w tym, co dzieje się na ekranie. Przykład? Ot, chociażby fakt, że wszyscy strzelają tam gorzej, niż gwiezdnowojenni imperialni szturmowcy. A mają złote pistolety. Pomysły fabularne najprościej streszcza jedno zdanie wyjęte z ust Claire – „po co nam broń, skoro mamy wyobraźnię?”. Nazistowscy Niemcy przedstawieni są skrajnie karykaturalnie – jak poznać, że placówka naukowa na Antarktydzie jest tak na prawdę tajną nazistowską bazą? Po wtyczkach do prądu w kształcie swastyki. Efekty specjalne to osobna historia. Nikt nie stara się nawet ukryć, że każda scena „plenerowa”, w której pojawia się samolot, pociąg czy czołg, nakręcona jest przy użyciu zabawek. Widać nawet sznurki, którymi to wszystko jest przytrzymywane. A co do absurdalnych pomysłów – jeden z nich stał się nawet internetowym memem:meme

Jeżeli macie ochotę na więcej, to polecam resztę. Równie nieokiełznane pomysły pojawiają się tam co chwilę. Hitlerowi w każdym odcinku towarzyszy jakaś ważna historycznie postać – jest Goering, jest Himmler, jest doktor Mengele, jest Erwin Rommel. W epizodycznej roli pojawia się też Józef Stalin ze swoimi wąsami stanowiącymi bezpieczny azyl w razie zagrożenia.

Nie raz pewnie słyszeliście, że coś jest tak głupie, że aż śmieszne. No i „Danger 5” jest modelowym przykładem pasującym do tego stwierdzenia. Każdy pojedynczy element przytoczony wyżej powinien to „dzieło” dyskwalifikować, jednak całość nie tyle się broni, co wręcz wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Bo jak tu zapomnieć o wielkich kaiju (godzillopodobnych japońskich potworach z głębin) walczących przeciwko „dobremu” kaiju o nazwie Danger Warrior. A jeden z nazistowskich kaiju nazywa się „Tank Demon”, ma głowę tygrysa i wielgachną lufę na klacie. I on z tej lufy strzela. Tego nie da się zapomnieć.

Danger-5

Ten serial redefiniuje pojęcie kampu. Próba podejścia do tego na serio z góry skazana jest na porażkę. Ale mając świadomość autoironii, jaka tam jest wtłoczona można się przy tym fantastycznie bawić. To tylko trzy godziny intrygującego materiału filmowego. A już 4 stycznia 2015 na ekrany australijskiej telewizji SBS One dumnie wkracza drugi sezon „Danger 5”. Tym razem w klimacie seriali sensacyjnych z lat 80-tych. Będzie krew, strzelaniny oraz disco. Oraz oczywiście Hitler.