Precision of Language. The Giver. Papierowy i w obrazkach.

Będą spojlery. Uprzedzam lojalnie.

Nie do końca zrozumiałym dla mnie poważaniem wśród hollywoodzkich producentów zaczęły cieszyć się powieści młodzieżowe. Ok, pewne domysły w głowie mi się kłębią. W każdym razie mniej-więcej co pół roku na ekrany trafia wielki blockbuster, będący ekranizacją powieści science-fiction dla młodzieży. I na srebrny ekran trafia wszystko jak leci. Książki nowe, książki starsze, klasyki i nowości. „Hunger Games”, „Divergent”, „Gra Endera”, a teraz „The Giver”, po naszemu „Dawca Pamięci”. Wypełnianie luki po Harrym Potterze trwa w najlepsze.

the-giver-5416fff5c1d7e

„The Giver” jest adaptacją krótkiej powieści Lois Lowry wydanej w 1993 roku. Książka opowiada o losach młodego chłopca, Jonasa, żyjącego w, wydawałoby się, utopijnym świecie. Wszyscy mają role przyporządkowane im przez Radę Starszych w młodości, wszyscy posłusznie wykonują powierzone im zadania, każdy każdego pilnuje przed złamaniem zasad. Za przewinienia można zostać wydalonym ze Społeczności. Dorośli o dziecko z przydziału muszą złożyć podanie, dzieci co roku awansują do kolejnej „klasy” dostając nowe przedmioty (wszystko bardzo symboliczne – w wieku siedmiu lat na przykład otrzymują płaszcz z kieszeniami, aby przyzwyczajać się do posiadania własności, w wieku dziewięciu lat swój własny rower. podpisany) oraz także nowe obowiązki. W wieku lat dwunastu każdy zostaje oficjalnie, podczas publicznej uroczystości, przypisany do swojego przyszłego zawodu. Coraz mniej czasu zaczyna spędzać ze swoimi kolegami (a Jonas ma dwójkę przyjaciół – Ashera oraz Fionę), a więcej ze swoimi nauczycielami zawodu. Książka dość dokładnie opisuje codzienne życie Społeczności, pokazując jej codzienność oczami Jonasa, który w czasie przeznaczonym na wolontariat m.in. zajmuje się opieką nad starszymi ludźmi, który w wolnym czasie lubi się, jak każdy młody obywatel, bawić, który czasami przekroczy mniej ważne reguły panujące w Społeczności, jednak mając świadomość przewin zawsze poddaje się karze (które za drobne przewinienia nie są dotkliwe).

3636

Kluczowym wydarzeniem w życiu Jonasa było przyznanie mu roli w Społeczności. Dla każdego 12-latka było to bardzo ważne, ale dla Jonasa szczególnie, ponieważ kompletnie nie miał pomysłu, do czego zostanie skierowany. Większość dzieci wykazywała już za młodu szczególne predyspozycje w różnych dziedzinach życia – niektórzy lubili spędzać wolontariat w żłobku lub w domu starców, czy pomagając młodszym dzieciom i dla nich przydział roli był dość oczywisty. Jonas był bardzo niezdecydowanym dzieciakiem i próbował swych sił w każdym zawodzie. Rada Starszych przyznała mu, po raz pierwszy od 10 lat, rolę Odbiorcy Pamięci. Polega to na tym, że otrzymuje się od Dawcy Pamięci (który jednocześnie jest poprzednim Odbiorcą) całą wiedzę o świecie i historii. Można też czytać książki. Dla Rady Starszych jest się ciałem doradczym w pracach legislacyjnych. Jest się powiernikiem całej historii świata. Podczas gdy cała społeczność może żyć beztrosko, wykonują tylko powierzone z góry zadania, to Odbiorca ma świadomość istnienia głodu, wojny i innych strasznych rzeczy. W nagrodę, jako jedyny ma też świadomość wyższych uczuć, takich jak miłość. Coś za coś. W tym momencie utopia staje się dystopią, ale bardziej pod względem filozoficznym. Tak na prawdę świat przedstawiony się nie zmienia, zmienia się tylko wiedza Jonasa na jego temat.

W ogóle całość zahacza delikatnie o filozofię. Wszystko jednak na wystarczająco prostym poziomie, że nie jest to trudne do zrozumienia ani dla nastolatka, ani nawet dla mnie. Autorka stawia pytania o wolność wyboru, wolną wolę, delikatnie podsuwając odpowiedź, że życie w starannie zaplanowanym świecie, bez żadnych niespodzianek wcale nie jest najlepszym, co może spotkać człowieka. I, że takie życie musiałoby nieść za sobą bardzo dużo wyrzeczeń, których dzisiaj nie bylibyśmy w stanie zaakceptować.

the-giver

Jak do tego ma się film? Przede wszystkim poczyniono w nim trochę zmian w stosunku do książkowego oryginału. O ile większość z nich to zaledwie nic nie znaczące detale, jak zmiana ról przyznanych Fionie i Asherowi, jednak są też zmiany fundamentalne. Przede wszystkim scenarzyści postarzyli dość mocno całą trójkę – w filmie role przyznawane są na 18, a nie 12 urodziny. Zmienia to całkowicie problemy, przed jakimi staje Jonas. Zamiast fruwać jak chorągiewka na wietrze ze swoimi poglądami, chcąc oddać wszystkim ludziom wspomnienia szczęścia, po czym przyznać Radzie Starszych całkowitą rację w umysłowym zniewoleniu społeczeństwa po zobaczeniu kłusownictwa, wojny oraz śmierci, w filmie głównym problem Jonasa staje się fakt, że każde wspomnienie jego młody umysł zmienia w taki sposób, aby centralną postacią obok niego była Fiona. I w takim kontekście wytłumaczone mu zostaje pojęcie miłości, podczas gdy książka opisuje je (dwunastolatkowi) jako bożonarodzeniowe, rodzinne spotkanie przy kominku. Wspomniana przeze mnie zmiana ról przyjaciół Jonasa miała jeden podstawowy cel – powiększenie ich znaczenia oraz nadanie sensu pojawienia się w drugiej połowie filmu. Tak po prawdzie autorka w połowie książki całkowicie porzuca postaci Fiony i Ashera, wspominając tylko, że ładnie wkomponowują się w społeczeństwo. W filmie Jonas przekazuje Fionie swój sposób widzenia świata, co w książce jest nie do pomyślenia. Wsadzenie Ashera w rolę pilota drona zmienia trochę wydźwięk całej opowieści – w filmie przyjaźń i uczucia do wieloletniego kolegi są silniejsze od reguł i nakazów, a taka teza w ogóle nie pada w książce. Tam ludzie byli tak zindoktrynowani, że takie zachowanie, jak decyzja Ashera pod koniec filmu, nie miałoby prawa się zdarzyć.

Kolejnym problemem są proporcje treści – ja rozumiem, że przekazywanie wspomnień i ich tłumaczenie dla kinowego widza może być nudne, ale to, co w książce zajmuje dwa ostatnie rozdziały, jakieś 10 procent całości, w filmie zostało rozbuchane do około 40 minut. A sam film to nie rozszerzony „Powrót Króla” i trwa standardowe półtorej godziny. Liczyłem na długi i dokładny opis utopijnego społeczeństwa, a ono zajmuje dokładnie tyle ile potrzebne jest do wprowadzenia miejsca akcji i ani minuty dłużej.  Lokacja Społeczności na płaskowyżu otoczonym mgłą też jest interesująca, bo książka kilkakrotnie wspomina o szkolnych wycieczkach do innych miast.DF-01056-1000x667Warstwa techniczna filmu jest za to bez zarzutu. Trochę apple’owski, ascetyczno-nowoczesny klimat dekoracji idealnie pasuje do opowieści. Idealnie wyedytowany obraz – początek filmu jest czarno-biały, dopiero jak Jonas zaczyna na początku swojej przygody ze wspomnieniami rozpoznawać kolory, obraz razem z jego percepcją nabiera barw. To się udało fantastycznie. Aktorsko klasa, choć bez wyskoków. Jeff Bridges – mędrzec, dokładnie taki, jak być powinien, Meryl Streep po raz pierwszy od dłuższego czasu bez nadmiernej egzaltacji, Katie Holmes bardzo dobrze jako matka Jonasa, która stoi na straży przestrzegania zasad, szczególnie „precision of language” (którego to było w filmie trochę mało, bo książka kipi od delikatnych zabaw językowych – choćby próba wytłumaczenia, czym różni się „dwelling” od „home”).

Książkę czytało mi się fantastycznie. Bardzobardzobardzo lubię tego typu klimaty – utopii w klimatach science-fiction. Do tego pewien sentyment spowodował, że w stosunku do filmu miałem ogromne oczekiwania, których ten nie spełnił. Jako letni blockbuster spisuje się całkiem nieźle, chociaż wydaje mi się, że kolejne sceny się nie do końca kleją ze sobą, trochę przez zmiany w scenariuszu, trochę przez skróty myślowe, ale ogląda się to całkiem nieźle. Tych, którzy najpierw czytali książkę pewne rozwiązania mogą drażnić. Mnie drażniły, przez co nie potrafiłem się tak cieszyć tym filmem, jak to sobie zaplanowałem przed seansem.

Film dostaje 6 gwiazdek, książka 8 i malutkie serduszko, trzymając się skali i nomenklatury filmwebowej.

6