Premiery kinowe – lipiec 2017

7 lipca

W pierwszy weekend lipca żadna premiera na pierwszy rzut oka nie wydaje się szczególnie wyróżniać. Ale to tylko pozory, bo „Baby Driver” zbiera zewsząd bardzo entuzjastyczne recenzje. To kolejny film Edgara Wrighta, reżysera „Shaun of the Dead”, „Hot Fuzz” czy przede wszystkim „Scott Pilgrim vs The World” – szalonej ekranizacji komiksu, która wygląda jak gra komputerowa. Plejada gwiazd, zarówno tych młodych (Ansel Elgort, Lily James), tych starszych (Jon Hamm, Jamie Foxx) jak i tych bardzo uznanych (Kevin Spacey). Szykuje się szalona komedia akcji w stylu retro, z kapitalną (podobno) ścieżką dźwiękową.

Poza tym:

  • „Volta” – komedia kryminalna Juliusza Machulskiego, ze zwiastuna bardzo przypominająca „Vinci”. Humor w zwiastunie mnie nie porwał, ale sama historia wydaje się interesująca.
  • „To przychodzi po zmroku” („It Comes at Night”) – horror o tajemniczym wirusie, domku w lesie i różnych tajemnicach. Zbiera dobre opinie w USA.
  • „Enklawa” („Enklava”) – Kosowo, mała wioska, w której mieszka paru Serbów i dużo Muzułmanów. Młody Serb do szkoły (w której jest jedynym uczniem) jest wożony opancerzonym pojazdem ale jednocześnie tęskni za rówieśnikami.
  • „Darkland” („Underverden”) – duński film akcji o lekarzu, który chcąc pomścić brata, nocami zaczyna wymierzać sprawiedliwość na własną rękę jako zamaskowany wojownik.
  • „Miś Bamse i Miasto Złodziei” („Bamse och tjuvstaden”) – animacja dla dzieci. Mgliście pamiętam typa z dzieciństwa. Nie podobało mi się chyba (albo, co bardziej prawdopodobne, mam słabą pamięć)

14 lipca

Połowa lipca to kontynuacja kinowego serialu Marvela. „Spider-Man: Homecoming” to kolejny restart postaci Człowieka-pająka. Ciężkie miliony wydane na produkcję, jeszcze cięższe wydane na promocję. Michael Keaton w roli złoczyńcy, ale że w filmach Marvela nie ma interesujących złoczyńców (Loki wyjątkiem potwierdzającym regułę), więc nie ma się co napalać. Na pewno będzie efektownie. I najwyraźniej nikt już nie próbuje walczyć z olbrzymią popularnością filmów Marvela, bo dla Spider-Mana konkurencji w tym tygodniu nie ma:

  • „Mężczyzna imieniem Ove” („En man som heter Ove”) – szwedzki dramat. Starszy mężczyzna nie jest w stanie pogodzić się ze śmiercią żony i pogrąża się w depresji. Nieoczekiwanie jego życie zmienia się, gdy do domu obok wprowadzają się nowi sąsiedzi.
  • „Rock Dog. Pies ma głos!” („Rock Dog”) – animacja o psie, który nie chce tak jak wszyscy przedstawiciele jego rasy, wstąpić do straży strzegącej osady przed wilkami, tylko chce grać muzykę rockową. Główny bohater ma na imię Bono, ale nie liczyłbym na silne nawiązania, bo to jest, z tego co widzę, pomysł polskich tłumaczy.
  • „Czym chata bogata!” („À bras ouverts”) – francuska komedia (zauważcie, że w poprzednim tygodniu nie było żadnej!) – bogaty pisarz celebryta nieopatrznie zaprasza do swojego domu romską rodzinę. Czyli komedia o zderzeniu różnych kultur i obyczajów.
  • „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia” („Hymyilevä mies”) – fiński czarno-biały film o bokserze, który będzie walczył o mistrzostwo świata. Poddaje się wyczerpującym treningom, a także zakochuje się, co raczej mu nie pomaga w przygotowaniach.

21 lipca

„Dunkierka” to historyczne, wysokobudżetowe widowisko wojenne oparte na prawdziwych wydarzeniach z czasów II Wojny Światowej. Twórcą scenariusza, reżyserem i producentem jest Christopher Nolan, twórca m.in. „Interstellar” i trylogii filmów o Batmanie – „Mrocznym Rycerzu”. Film opowiada o ewakuacji alianckich żołnierzy z plaży w Dunkierce w maju i czerwcu 1940 roku. Oprócz wielkich gwiazd kina (Tom Hardy, Mark Rylance, Kenneth Brannagh) w filmie gra także Harry Styles, były członek młodzieżowej kapeli One Direction, obecnie piosenkarz solowy. Dla mnie to jedna z ważniejszych premier roku.

Oprócz tego:

  • „Kapitan Majtas: Pierwszy wielki film” („Captain Underpants: The First Epic Movie”) – animacja dla dzieci o dyrektorze szkoły, zahipnotyzowanym przez swoich knąbrnych uczniów, którzy tworzą z niego postać ze swojego komiksu. film studia DreamWorks, czyli twórców „Shreka” czy „Madagaskaru”, zbira pozytywne oceny w Stanach.
  • „Alibi.com” – francuska komedia o właścicielu firmy, która wymyśla swoim klientom wymówki na różne sytuacje zakochuje się w kobiecie, która nie cierpi kłamstw.
  • „21 x Nowy Jork” – polski film dokumentalny przedstawiający współczesny Nowy Jork z perspektywy przypadkowo spotkanych pasażerów metra.
  • „Paryż może poczekać” („Paris Can Wait”) – amerykańska komedia romantyczna połączona z filmem drogi. Znudzona żona producenta filmowego wyrusza w drogą przez Francję z kolegą swojego męża.
  • „Sława” („Slava”) – grecko-bułgarska koprodukcja o pracowniku kolei wplątanym w dużą intrygę po znalezieniu na stacji dużej sumy pieniędzy.

28 lipca

Dwie duże premiery. „Wojna o planetę małp” („War for the Planet of the Apes”). Trzecia część serii o małpach władających Ziemią. W tym filmie ludzie i małpy mają stanąć do ostatecznego pojedynku, którego stawką jest podporządkowanie sobie strony przegranej. Cała ta seria pod płaszczem dobrze zrealizowanych filmów akcji próbuje przekazać jakieś proste filozoficzne pytania, więc spodziewam się dobrego widowiska.
Podobnie z resztą jak w przypadku „Atomic Blonde”. Też film akcji, ale w zupełnie innym stylu. Berlin, zimna wojna, szpiedzy. Pościgi, strzelaniny i walka wręcz. Bardzo efektownie i bardzo brutalnie. I Charlize Theron w roli głównej. Zwiastuny mnie bardzo przekonały.

Poza tym:

  • turecki dokument o  kotach żyjących na ulicach Stambułu „Kedi – sekretne życie kotów” („Kedi”)
  • francusko-belgijska animacja o zwyczajnych chłopcu, który dowiaduje się, że jest potomkiem Yeti: „Mała Wielka Stopa” („The Son of Bigfoot”)
  • „Wilde Maus” – niemiecki komediodramat o zwolnionym z pracy krytyku muzycznym, który postanawia zemścić się na swoim byłym już pracodawcy. Film zakwalifikował się do konkursu głównego tegorocznego Berlinale.
  • familijny norweski film o wakacyjnych przygodach dwójki dzieci „Kacper i Emma jadą w góry” („Karsten og Petra ut på tur”). To jest kolejna część jakiejś większej serii, o której nie słyszałem kompletnie nic.