Świat Batmana bez Batmana. Po pierwszej części Gotham

Dwoje ludzi z młodym synem spaceruje, żywo komentując właśnie obejrzaną sztukę w teatrze. Nagle wyłania się zamaskowany zbir i zabija ich oboje. Na zabójstwo dziecka się nie zdobył. Tragicznie zmarłymi są Thomas oraz Martha Wayne. Młodym świadkiem śmierci własnych rodziców jest Bruce, który za kilkanaście lat założy czarną pelerynę i maskę nietoperza, aby stać się Batmanem. Scena gościła na ekranach wielokrotnie, ale zwykle akcja przenosiła się w czasy dorosłości Bruce’a. Tym razem otrzymaliśmy wgląd w rozwój zła w Gotham zanim porządek zaczął wprowadzać w nim Mroczny Rycerz.

gotham-53bb2ee8363fd

Głównym bohaterem serialu jest James Gordon. Młody policjant zostaje przydzielony do rozwiązania zagadki morderstwa Wayne’ów razem ze swoim partnerem, Harveyem Bullockiem. Starym wygą policyjnym, który zna życie w Gotham, wie kogo zapytać o informacje i komu posmarować, aby wyjść na swoje. Równocześnie w Gotham trwa bezpardonowa walka o wpływy pomiędzy dwoma mafijnymi rodzinami – Falcone i Maroni. A pomiędzy tymi historiami trwa codzienne życie Gotham – ktoś kogoś okradnie, inny drugiego zabije, ktoś podrzuci ćpunom nieznany dotąd specyfik. Szarość dnia.

Pierwszy odcinek był obłędny. Co chwila autorzy puszczali oko do fanów komiksów. Kobietą Gordona jest Barbra Kean. Śledczym policyjnym jest niejaki Edward Nygma, którym wszyscy pomiatają i który uwielbia zagadki. Córką podejrzanych o zabójstwo Wayne’ów, ubóstwiającą zajmować się roślinami jest rudowłosa Ivy. No i on. Żóltodziób w mafijnych strukturach, ale szybko awansujący, tajemniczy, inteligentny, niesamowicie zagrany Oswald Cobblepot zwany Pingwinem. Jego postać ciągnie do góry nie tylko pierwszy odcinek, ale cały serial.

gotham-54185c483cc63

Serial ma strukturę sztampowego procedurala o dobrym i złym gliniarzu. Każdy odcinek to osobna historia, która należy do jednej z dwóch grup – albo jest to nudna historia z życia Gotham, albo jest to nudna historia z życia Gotham, w którą zamieszane jest znane nie tylko z serialu nazwisko. Mamy więc odcinek, w którym pojawia się Victor Zsasz, zbierający dopiero pierwsze szramy na ciele dorabiając sobie jako zabójca na zlecenie Falcone. Pod koniec tej części sezonu pojawia się Harvey Dent; przez cały czas przewija się młodziutka Selina Kyle, no i cały czas obserwujemy losy Pingwina. I te odcinki, w których pojawiają się znane z komiksów (i nie tylko) postaci są dobre, głównie dzięki obecności tych postaci. Pozostałe, gdyby nie nazwa serialu, mogłyby równie dobrze być częścią dowolnego innego tasiemca o policjantach i nikt nie poczułby różnicy. Autorzy scenariusza chyba zdają sobie z tego sprawę i przerzucili Gordona do nowoutworzonego ośrodka dla psychicznie chorych przestępców w Arkham. Dzięki temu będzie można wprowadzić jeszcze kilka znanych postaci (liczę na Hugo Strange’a, Mr. Freeze’a, może Harley Quinn, a może w końcu wprowadzą ewentualnego Jockera).

Oprócz postaci bohaterem serialu jest samo miasto. Niektóre lokacje są fantastycznie klimatyczne, jak na przykład neogotyckie wnętrza posterunku policji. Większość scen rozgrywa się za dnia, co utrudnia budowanie klimatu noir, na który trochę całość jest stylizowana.

gotham-54236645a91ba

Bardzo sztampowo napisane są postaci. Gordon jest skrajnie prawożądny dobry. Tak wręcz do przesady. I (prawie) wszystko mu się udaje. Harvey Bullock jest archetypem tego złego gliniarza, który podskórnie jednak potrafi zachować się fair w stosunku do partnera. Agresywny na przesłuchaniach, znieczulony na najbardziej błahe przewinienia, przekupny, przekupujący, utrzymujący dobre stosunki z mafią, ale zawsze Gordonowi pomoże, nawet jak temu praworządność odłączy myślenie. Bossowie również niczym szczególnym się nie wyróżniają. Najciekawszy z całej menażerii jest Pingwin. Fantastyczna rola Robina Lorda Taylora. Dla niego samego warto poświęcić temu serialowi kilka godzin życia. Drugą ciekawą postacią jest Alfred, lokaj Wayne’ów. Niby apatyczny, niby flegmatyczny, ale dla Bruce’a zrobi wiele i potrafi odnaleźć się w sytuacjach krytycznych. Też warta wzmianki postać. Reszta jest bardzo sztampowa. Bruce na razie nie bardzo miał jak się pokazać, jedynie w ostatnim odcinku robił cokolwiek, co dałoby się zapamiętać i jego niezdarne próby nauki życia w Gotham mogą być interesujące w dalszej części sezonu.

Szkoda też, że serial jest oderwany od całego uniwersum powoli budowanego przez DC. Nie będzie miał nic wspólnego z Affleckowskim Batmanem, a i najprawdopodobniej odetnie się od historii Arrowa i Flasha, którzy dostali swoje własne seriale (i te dwa są ze sobą powiązane). Tutaj znowu Marvel wygrywa, bo Agentów S.H.I.E.L.D. do Kapitana Ameryki wrzucili.

gotham-54694c5fe580e

Nie jest to serial zły. Jest to jednak serial jakich mnóstwo, wyróżniający się tylko obecnością znanych z uniwersum DC postaci, których można poznać z innej niż dotychczas roli. Szczególnie przewrotnie napisana jest postać przyszłego Riddlera, który jest technikiem policyjnym, ale wszyscy tak ostentacyjnie go ignorują, że najspokojniejszy anioł mógłby wybuchnąć po pracy w takich warunkach. Mając wolny czas od rzeczy ważniejszych można się nad tym serialem pochylić, ale jest to raczej pozycja dla fanów Batmana i jego świata.