Polska zdobywa Berlin i inne cuda w „Rzeczpospolitej zwycięskiej” Z. Szczerka

Ziemowit Szczerek, polski pisarz młodego pokolenia… Już go kiedyś przedstawiałem. Nie raz. Generalnie facet od gonzo-reportaży na temat Ukrainy, Polski, Polaków oraz otaczającej nas rzeczywistości. Popełnił, oprócz tego typu, raczej krótszych form, jeszcze jedną pozycję, tym razem kompletnie różną od dotychczas przez mnie czytanych jego książek. „Rzeczpospolita zwycięska” się toto nazywa i jest… esejem historycznym.

rzeczpospolita-zwycieska-alternatywna-historia-polski-b-iext22958573

… a raczej historyzującym. Jest to bowiem pewnego rodzaju eksperyment myślowy na temat warunków, jakie musiałby zostać spełnione, aby Polska po pierwsze wygrała Drugą Wojnę Światową, a po drugie, ważniejsze, aby była szeroko rozumianym mocarstwem. Najciekawsze w całej tej zabawie jest to, że jest bardzo silnie osadzona w realiach dwudziestolecia międzywojennego. Początkowe fragmenty książki skupiają się na zarysie sytuacji geopolitycznej oraz społecznej w 1939 roku. Szczerek mocno opiera się na źródłach historycznych, szczególnie na artykułach z Ilustrowanego Kuryera Codziennego (którego archiwa można przeglądać online na stronach Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej). Nie jest totalnie oderwany od zastanych realiów, tylko stara się zmienić w historii jak najmniej (oczywiście nie będzie się dało zmienić tylko jednego klocka, żeby całość ułożyła się tak, jak powinna – historia potoczy się własnym trybem). Przedstawia Polskę jako kraj zaściankowy, biedny, o słabej infrastrukturze i beznadziejnym systemie edukacji, jednak podejmuje zabawę w umocarstwowienie Polski. Aby tak się stało część wydarzeń historycznych włącza do swojej historii w niezmienionym kształcie (np. agresja Niemiec na Polskę 1 września 1939), ale inne zmienia całkowicie, jasno w tekście zaznaczając, że robi to dla obronienia swojej tezy, czyli zwycięstwa Polski w Drugiej Wojnie oraz zrobienie z niej czołowego gracza na powojennej arenie politycznej.

polskie-miedzymorze

Tak więc we wrześniu 1939 Niemcy atakują Polskę, ta jednak się broni skutecznie przez dwa tygodnie na linii Wisły (pozwalając Wermachtowi błyskawicznie zająć 1/3 terenów ówczesnej Rzeczpospolitej) – plan taki został przez Szczerka wybrany z kilku innych pomysłów wysnuwanych latami przez różnych autorów, jako mający największe szanse powodzenia. To jest w tej książce najciekawsze – każda decyzja jest lepiej lub gorzej uzasadniona, wybrana nie aby najłatwiej wpisać się w postawioną tezę, ale w taki sposób, aby ten wybór wydał się rozsądny również w latach 30-tych i 40-tych. Idąc dalej – po tych dwóch tygodniach Francuzi z Brytyjczykami atakują Niemców w plecy, zaś Stalinowi już przestało się opłacać atakować Polskę, bo oznaczałoby to wojnę równocześnie z Francją i Wielką Brytanią. Następuje polska kontrofensywa na zdezorientowanych Niemców i jeszcze późną jesienią, „w pierwszych płatkach śniegu przez Unter den Linden maszerują – but w but- żołnierze polscy, francuscy, amerykańscy i brytyjscy”.

A Hitlera zesłano na Wyspę Świętej Heleny. Jak szaleć, to szaleć.

Następnie Polska otrzymuje od Zachodu pieniądze, trochę przypominające Plan Marshalla, mające podnieść nas z nędzy, abyśmy mogli strzec ustalonego porządku politycznego w tej części świata. Aby podzielone Niemcy nie podskakiwały za bardzo, aby Stalinowi nie odbiło i nie zaatakował Polski albo innych sąsiednich państw. I zaczęły dziać się rzeczy dziwne. Większość wydarzeń opisanych w „Rzeczpospolitej Zwycięskiej” oparta jest na rzeczywistych planach władz polskich, które przez wybuch wojny nie zostały zrealizowane. Część to jednak szaleństwo – np. zakup od Francuzów Madagaskaru, który stał się polską kolonią, bo Polska, jako mocarstwo, kolonie posiadać musi.

510c19fe926eb1a5919e52e76f4c87aa,641,0,0,0

Później Szczerek skupia się na budowie mocarstwa, ale, jak to Szczerek, trochę nie wierzy w logiczne i odpowiednie zachowanie Polaków i ich władz. Pojawia się przez to wiele problemów, m.in. z mniejszościami etnicznymi (Ukraińcy to nas specjalnie nie lubili) i państwami ościennymi, które światłe przywództwo Polski przyjęły bardziej z pragmatyzmu niż chęci. Cała opowieść kończy się mniej-więcej w połowie lat 50-tych, ponieważ, jak zauważa sam autor, historia mogłaby się wtedy potoczyć na tak wiele różnych sposobów, że nie sposób wybrać tego najbardziej prawdopodobnego.

Ale w międzyczasie Warszawa zostaje gospodarzem Letnich Igrzysk Olimpijskich, które odbywają się z wielką pompą bez żadnych niedociągnięć.

Książka napisana jest zupełnie inaczej niż gonzo-reportaże w „Przyjdzie Mordor i nas zje”. Tutaj wszystko jest poparte cytatami, przypisami, na spokojnie, bez wulgaryzmów, analitycznie wręcz. Czyta się to momentami jak historyczną pracę naukową, pełną odnośników i cytowań. Z drugiej jednak strony Szczerek czasami pozwala sobie na odrobinę zabawy z formą – na przykład suchy opis rozbudowy infrastruktury drogowej zastąpiony został zmyślonym reportażem prosto z podróży samochodowej ówczesnego dziennikarza po Zjednoczonej Europie, w której podróżować można bez paszportów. Albo inny reportaż, będący opasłym epilogiem całej książki, tym razem polonijnego amerykańskiego dziennikarza, który przylatuje do Warszawy w 2013 zobaczyć, jak się żyje w kraju przodków.

kampania wrzesniowa zdobycze_7084742

Bardzo ciekawie jest to wszystko napisane, choć zupełnie nie w stylu gonzo. Niektórych może drażnić wybiórcze traktowanie historii pod tezę, ale o to w tej zabawie przecież chodziło – tak pokierować losami świata, aby Polska w końcu był traktowana przez świat poważnie. A to, czy rzeczywiście się tak stało, nawet w zmyślonej wersji historii, to już zupełnie inna bajka. Zachęcająca jest dbałość o to, aby nie odlecieć w rozważaniach w kosmos i aby przyjmować taką wersję wydarzeń, która, przy odpowiednich założeniach miałaby rację bytu w rzeczywistości. Widać dużą pracę włożoną w zapoznane się  przedwojennymi planami, które w tej wersji zostały wcielone w życie, zamiast zostać zapomniane z powodu wybuchu II Wojny Światowej. Generalnie polecam, ale nie jest to pozycja dla wszystkich, raczej jako ciekawostkę, niż obowiązkową pozycję w biblioteczce.