Tatooine na Planszy, czyli Star Wars Imperial Assault: Twin Shadows

Każdy kto żyw spieszy się, aby z całego uniwersum Giezdnych Wojen wycisnąć jak najwięcej jeszcze przed premierą kolejnego filmu. A „Star Wars: Imperial Assault” jest wręcz stworzony do tego, aby rozszerzać podstawową wersję gry o nową zawartość. Wczesną jesienią zostało wydane pierwsze, dość nieduże rozszerzenie zatytułowane „Twin Shadows”. I to o nim będzie dzisiaj.

breakdown„Twin Shadows” wymagają do gry podstawowej wersji „Imperial Assaulta” – bez niej w ogóle nie da się w to rozszerzenie grać, więc pomimo ceny (około 160 złotych) wciąż jest to jest TYLKO rozszerzenie. Zawiera dwójkę nowych bohaterów – jednego „tanka”, który ma dużo punktów życia oraz kobietę-mechanika, która dzięki specjalnym tokenom bardzo łatwo wykorzystuje wszelkie ulepszenia do broni. Po stronie Imperium gracze dostają ciężkich szturmowców, Tuskenów oraz dwóch silnych bohaterów – dowódcę szturmowców Kayna Somosa oraz łowcę nagród Bobę Fetta. Oprócz tego w pudełku (tym razem nie robiącym już takiego wrażenia jak pudło od podstawki) jest kilkadziesiąt kart, dużo dodatkowych żetonów, nowe segmenty planszy (głównie pustynie Tatooine oraz imperialne wnętrza) i przede wszystkim pakiet dodatkowych misji.

Zestaw misji jest stosunkowo nieduży i może zostać użyty na dwa sposoby – jako misje poboczne w głównej kampanii „Star Wars: Imperial Assault” oraz, co jest znacznie ciekawsze, jako krótka, składająca się z zaledwie czterech misji, osobna kampania. Fabularnie krąży ona wokół próby przejęcia przez Rebeliantów, w towarzystwie Hana Solo tajnych planów Imperium. Imperium zaś śledzi działania Hana i już ma go złapać w sidła, gdyby nie pojawienie się Rebeliantów. W całą aferę w międzyczasie miesza się jeszcze Boba Fett co gwarantuje dużo zwrotów akcji i skomplikowanych potyczek. Jest ona, podobnie z resztą jak podstawowa kampania, rozgrywana obok wydarzeń znanych z filmów – wykorzystuje postaci do opowiadania nowej historii.

coverKampania „Twin Shadows”, dzięki swojej długości, jest o tyle ciekawa, że przy sprzyjających okolicznościach da się ją rozegrać podczas jednego posiedzenia. Podstawowa wymaga jakiś 25 godzin gry. Rozsądnie jest przeznaczyć na „Twin Shadows” co najmniej 10 godzin. Zabawa w trzyosobowym gronie powinna być szybsza, niż w pięcioosobowym (to jest uwaga generalnie do całej gry, nie tylko do rozszerzenia), ponieważ jest mniej ludzi do wymyślania taktyki. Całą rozgrywkę zaczyna się z niewielkim handicapem – zamiast startować od zera, gracze przed rozegraniem pierwszej misji dostają pewną pulę doświadczenia, kredytów i wpływu, aby przed rozpoczęciem rozgrywki zakupić już pewnie ulepszenia z dostępnej puli. Dzięki temu rozgrywka od początku jest mniej przewidywalna. Z drugiej jednak strony – od początku trzeba pamiętać, że te dodatkowe możliwości ma się na ręce i nie zapomnieć ich użyć.

Te możliwości z resztą są dużą barierą wejścia dla świeżych graczy. My spędziliśmy nad tą grą kilka długich wieczorów i ani razu nie udało nam się ogarnąć wszystkich zasad – zawsze o coś trzeba było się wykłócać, zawsze jakiś element uproszczaliśmy lub niepotrzebnie komplikowaliśmy (podpowiedź: „Threat” i „Threat Level” to dwie różne rzeczy i trzeba zdawać sobie sprawę z tej różnicy, bo skończy się na bohaterach, którym co turę rośnie liczba HP i stają się oni niepokonani). Na przykład parę razy jako gracz Imperium zapominałem o kartach Agendy na ręce, co znacznie ułatwiłoby mi rozgrywkę (wręcz pozwoliło wygrać misję zamiast jej przegrać).

Pomimo skomplikowania misje są bardzo dobrze zbalansowane i nasza rozrywka rozstrzygała się zwykle w ostatnim możliwym momencie. Bywało też tak, że ostatni rzut kością decydował, czy taktyka Rebeliantów się powiedzie, czy jednak Imperium uda się wygrać misję. Dzięki temu emocje sięgały zenitu i przekleństwa sypały się podczas rozgrywki często i gęsto.

figurines

Producent znowu zastosował wybieg znany z podstawowej wersji gry i w przypadku „Twin Shadows” wszyscy bohaterowie (nie licząc postaci Rebeliantów) są dołączeni do gry w postaci tekturowych żetonów, a figurki Boby Fetta, Kayna Somosa oraz robotów C3PO i R2D2 trzeba dokupić sobie osobno. A są one obrzydliwie drogie (około 40 złotych za postać, droidy są sprzedawane razem, więc wychodzą trochę taniej). Gra jest skarbonką bez dna, tym bardziej,  że na późną jesień zapowiedziane jest kolejne, tym razem trochę większe rozszerzenie, fabularnie rozgrywające się na lodowej planecie Hoth.

„Twin Shadows” w polskiej wersji wydane zostaną jako „Gwiezdne Wojny: Imperium Atakuje. Bliźniacze Cienie” na przełomie 2015 i 2016 roku. Wersja angielska wymaga bardzo dobrej znajomości języka, podobnie z resztą jak podstawowa część gry. Niemniej  rozgrywka, mimo ogromnego skomplikowania, jest szalenie satysfakcjonująca – dostajemy niesamowicie rozbudowane szachy, w których rozgrywka składa się na filmową rozgrywkę ze świata Gwiezdnych Wojen.