Wiedźmin 3, edycja kolekcjonerska. Unboxing.

Korzystając z chwili wolnego, w czasie, gdy gra mi się instaluje na dysku, pozwolę sobie pokazać jak cdp.pl ją ładnie zapakowało. Tekstu będzie mało, obrazków trochę.

Przede wszystkim całość jest w gigantycznym pudle. Gigantycznym. Tak dużym, że musiałem podpisać się, żeby mnie z pracy z nim wypuścili 😉DSC_0060

Usprawiedliwieniem takiego rozmiaru pudła jest duża figurka przedstawiająca Geralta walczącego z Gryfem. Duża to znaczy 33 x 24 x 26 cm. To znaczy, że zasłania prawie cały 22′ monitor. Zapakowana została w sporej wielkości styropian, co rozsadziło wymiary pudła do rozmiarów przekraczających zdrowy rozsądek.

DSC_0052

DSC_0053

Gra i pozostałe dodatki mają swoje własne pudełko. Sprytnie umieszczone w tym wielgachnym, bo na tekturowej podkładce ze skrzydełkami, za które trzeba złapać i podnieść całość. Sprytne, proste i skuteczne.DSC_0054

Rozsuwając je na boki ukazuje się artbook. Książka licząca 200 stron zawierająca grafiki koncepcyjne dotyczące lokacji, postaci i potworów z gry, z krótkimi opisami twórców. Przyjemna i ładna rzecz.

DSC_0056

Pod nim umieszczono dwa pudełka na grę – jedno standardowe – dwa plastikowe opakowania na odpowiednio dwie i trzy płyty, w tekturowej obwolucie, podejrzewam, że nie różniące się niczym od tego, które można dostać normalnie w sklepach. Drugi jest steelbook, domyślnie pusty, ale zawierający tacki na wszystkie płyty. A tych jest pięć sztuk. Cztery DVD z grą oraz płyta audio z muzyką z gry.

DSC_0057

I jest jeszcze wiedźmiński medalion. Metalowy, ciężki, na solidnym łańcuchu, ale raczej demonów nie wykrywa (ewentualnie jestem od nich chwilowo bezpieczny).

DSC_0058

W pudełku z grą oczywiście jest trochę makulatury – króciutka instrukcja, mapa świata, która bardziej niż pomocą może służyć za ozdobnik, gdyby nie była poskładana na 16 części, dwie naklejki i list z podziękowaniem za zakup.

DSC_0059

 

Trochę grosza sobie CD Projekt za taką edycję Wiedźmina wołał. Jednak wszystko jest tam na najwyższym poziomie. Figurka na głowę bije to, co Paramount dorzucał do kolekcjonerskiego wydania ostatnich filmowych Transformersów i jest co najmniej tak dobrze wykonana, jak nie lepiej, niż figurki do specjalnych wydań Władcy Pierścieni i Hobbitów. I jest od tamtych około dwa razy większa. Robi to wszystko wrażenie jeszcze zanim uruchomi się grę…

A. ciekawostka. Wiedźmiński medalion można sobie kupić solo – bez gry. Stówkę sobie za niego śpiewają. Serio. Jagiełłę. Sto złotych. Ok – opakowane to jest ładne, ale za sam, nawet tak ciężki kawał jednak tylko żelastwa stu złotych bym nie dał.