Wiedźmin: Gra Przygodowa

Machina promocyjna trzeciej części komputerowego Wiedźmina powoli zaczyna się rozpędzać. Na początek wydawca, czyli cdp.pl wraz z Fantasy Flight Games przygotowali grę planszową, której akcja osadzona jest w Temerii. Fabularnie ścisłego powiązania pomiędzy planszówką a grą komputerową nie ma, jednak sama możliwość wcielenia się w znane z książek i gier postaci – Geralta, Triss, Zoltana i Jaskra wydaje się obiecująca.

Pomimo nazwy „Gra przygodowa” jest to zwykła gra planszowa – z pionkami (ładne, solidnie wykonane figurki postaci, przygotowane do samodzielnego pomalowania) dużą liczbą kart i jeszcze większą liczbą różnej maści żetonów. Jednocześnie grać może od dwóch do czterech graczy a pojedyncza partia trwa mniej-więcej (raczej więcej) dwie godziny.

top

Mechanika: Gracze wcielają się w znane z wiedźmińskiego uniwersum postaci. Wykonując dostępne na kartach postaci akcje zdobywa się tropy, które następnie wymienia się na dowody, które służą do wykonania misji. Za wykonane misje otrzymuje się punkty zwycięstwa (PZ). Gra się do momentu, aż jeden z graczy wykona trzy duże misje. Wygrywa ten, który ma najwięcej uskładanych PZ’ów. Wszystko wydaje się na początku dość skomplikowane, ale takie na szczęście nie jest. Po rozegraniu kilku kolejek, rozwianiu wszelkich wątpliwości związanych z mechaniką, gra nabiera tempa i rozgrywka przebiega bez większych opóźnień. Podoba mi się, fakt, że nie można przegrać – w momencie, gdy nie możemy odnieść więcej obrażeń tracimy PZ-y.

Tak na prawdę cała rozgrywka jest wyścigiem polegającym na jak najszybszym zbieraniu odpowiednich tropów, aby jak najszybciej wykonać swoje misje. Misje każdy gracz otrzymuje losując kartę z odpowiedniego dla swojej postaci stosiku. Mało jest w tej grze interakcji pomiędzy pozostałymi graczami. Każdy patrzy jedynie na swoją historię i stara się wykonać własne zadania nie zwracając prawie w ogóle na to, co robią pozostali, którzy nie są nawet w stanie mu w tym przeszkodzić. Jedyną interakcją jest handel tropami i złotem, który w przypadku mojej rozgrywki zupełnie nie działał (nikt nie chciał handlować) oraz wykonywanie misji wsparcia, które wykonywać warto, bo gracz wspierający dostaje 6 PZ, a wspierany tylko 3. Ja wcale nie byłem zadowolony, gdy ktoś wykonywał moją misję wsparcia, bo tak na prawdę to mnie przeganiał w wyścigu o PeZety. Jedynymi przeszkodami na drodze do zwycięstwa są karty złego losu, których rozpatrzenie zależne jest od wydarzeń w grze (aczkolwiek rozpatruje się je dość często).

Brak interakcji między graczami jest jedną wadą, nie taką dużą, choć powodującą, że gra się tak na prawdę w single-playera, dzieląc jedynie świat z kilkoma innymi osobami. Trochę większym problemem są błędy zdarzające się na kartach, ale to też można łatwo obejść przyjmując wspólnie obowiązującą interpretację w danej rozgrywce. Przykład? Karta misji dyplomacji (fioletowa) „Porozumienie na Bellentyn”. Jedna z misji pobocznych (za wykonanie której dostaje się dodatkowe PZ) wymaga w opisie 4 tropów, a w podsumowaniu tylko trzech. O ile pewne literówki można wybaczyć, tak taki błąd wpływa na rozgrywkę. Niemniej takich kart jest niewiele (na szczęście).

Instrukcja do gry trochę frustruje, szczególnie na początku. Składa się z dwóch osobnych broszur – pierwsza opisuje nomenklaturę, przygotowanie oraz przebieg rozgrywki. Jednak dokładny opis poszczególnych czynności jakie wykonuje się w trakcie rozgrywki znajduje się w drugiej broszurze, „Podręczniku zasad”, która ułożona jest w formie słownika, przez co trzeba zastanowić się, które hasło rozwieje dręczące graczy wątpliwości. Kilka razy zamiast wertować leksykon, po prostu przyjmowaliśmy własną interpretację (nie zawsze zgodną z leksykonem, ale to można w kolejnej rozgrywce doszlifować).

overview

Sama gra wydana jest bardzo porządnie. Logo Fantasy Flight Games na pudełku jednak do czegoś zobowiązuje. Plansza jest dość spora i wymaga dużego stołu. Oprócz samej planszy potrzebne jest także miejsce na karty postaci oraz wszelkie dodatkowe żetony i karty. Ogrom elementów na początku może przytłoczyć, ale grę bardzo szybko się ogarnia i mechanika nie przeszkadza w rozgrywce. Jest kolorowo, profesjonalnie. Figurki postaci są przygotowane z dbałością o szczegóły, niepomalowane, aby gracze ze zdolnościami manualnymi mogli się wykazać. Każda karta zawiera klimatyczną grafikę, niekiedy wykorzystaną wcześniej przy promocji gry, a także klimatyczny fragment historii. Historia nie układa się jednak w żadną całość, nawet pomimo faktu, że instrukcja rozpoczyna się fabularnym wstępem. Jednak sposób poprowadzenia rozgrywki uniemożliwia stworzenie spójnej fabuły, bo misje są bardzo różnorodne i nie prowadzą do jednego rozwiązania (chociażby z takiego powodu, że rozwiązuje się je w losowej kolejności, niezależnie od siebie). Z drugiej strony dzięki temu każda rozgrywka jest inna od poprzedniej, bo cele postawione przed graczem są inne.

Wiedźmin: Gra przygodowa to w zasadzie komputerowy RPG rozgrywany na planszy – wybierasz sobie postać, dostajesz questa i jedziesz. Trochę boli brak interakcji między graczami, ale sama rozgrywka jest przyjemna, z prostymi zasadami, choć wytłumaczonymi w pokrętny sposób, które szybko można opanować i dobrze bawić się przez te kilka godzin przygody. Na długie zimowe wieczory w grupie przyjaciół jak znalazł.