2016 rokiem superbohaterów

Tak prawdę mówiąc to nie tylko, ale takiego nagromadzenia komiksowo-superbohaterskich filmów do tej pory w kinie nie było. Wszystkie trzy wytwórnie zanurzone w światach Marvela i DC wypuszczają więcej niż jeden film. O ile Marvel ma już ugruntowaną pozycję, tak więc nikogo nie rusza rozszerzanie filmowo-serialowego uniwersum (tym bardziej, że filmy są zapowiedziane od dwóch czy trzech lat już), o tyle DC stara się nadrobić, przynajmniej częściowo, straty do lidera, atakując od razu dwoma bardzo ważnymi pozycjami. W międzyczasie 20th Century Fox trzyma swoje prawa do X-Menów (i nie tylko) i stara się je z głową eksploatować (nie licząc Fantastycznej Czwórki – tutaj nic nie jest robione z głową).

movieposter-deadpool-565e3279f0c9eAle zanim do kin zaproszą nas Disney (Marvel) i Warner (DC), pierwszy cios wyprowadza 20th Century Fox rozpoczynając komiksowy rok 12 lutego filmem „Deadpool”. Postać pojawiła się po raz pierwszy w filmie „Wolverine” (2013) i wywołała niemałą burzę, bo Ryan Reynolds wystąpił bez słynnego kostiumu i ogólnie prezentował się (przez te momenty, w czasie których miał okazję się prezentować) nie jak Deadpool. Bo ta postać jest bardzo specyficzna i bardzo łatwo ją zniszczyć – Deadpool musi być autoironiczny, wulgarny i nieprzyzwoity. I musi grać z widzem lepiej i bardziej niż Frank Underwood w „House of Cards”. Podobno Reynolds, który nie tylko gra główną rolę, ale także produkuje całe widowisko, jest ogromnym fanem postaci i nie pozwoli wytwórni niczego sobie narzucić. Już niedługo będzie można się o tym przekonać w kinach. Zwiastun niczego nie urywa, ale nastraja pozytywnie. Ja w każdym razie jestem podjarany.

batman_v_superman_dawn_of_justice___trinity_poster_by_lamboman7-d7sesunNa początku kwietnia świat na chwilę wstrzyma oddech, bo w prima aprilis premierę będzie miał najważniejszy komiksowy film tego roku: „Batman vs. Superman: Świt Sprawiedliwości”. Ben Affleck grający Batmana. Kontynuacja poprzedniego Supermana, który przez pierwszą połowę filmu był niesamowicie nudny, a cała druga połowa była totalnym odpałem i jedną wielką bezsensowną walką. Już to budzi ciekawość. Ale tym filmem Warner chce rozpocząć cały cykl filmów nazwany DC Extended Universe, analogiczny do Marvel Cinematic Universe, ale jeżeli podwaliny całego uniwersujm w postaci „Świtu Sprawiedliwości” się nie sprzedadzą, to ambitne plany prędzej czy później zostaną zrewidowane. Ok – sprzedać to się sprzeda, ale dużo ważniejsze będą oceny. Zestaw aktorów ciekawy, lista wprowadzanych postaci jest bardzo szeroka (Jessie Eisenberg jako Lex Luthor, Jeremy Irons jako Alfred, Gal Gadot jako Wonder Woman, Jason Momoa jako Aquaman) więc akcja będzie skakać jak opętana, ale mam nadzieję, że to się uda. Żeby tylko nie przesadzili z „epickością” całego konfliktu, bo zrobi się znowu tak pokracznie jak w „Człowieku ze stali” (2013).

movieposter-captain-america-3-565c9968b036aPrawie równo miesiąc później do akcji wkracza Marvel rozpoczynając trzecią fazę filmowego uniwersum. 6 maja do kin wchodzi „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” (angielskie „Civil War” brzmi dla mnie lepiej, tym bardziej nie rozumiem polskiego dystrybutora, że przeinaczył tytuł, bo „wojna domowa” dokładnie odpowiadałaby temu, co się ma dziać). Film będzie opowiadał o konflikcie pomiędzy Iron Manem a Kapitanem Ameryką, który podzieli dotychczasowych sprzymierzeńców na dwa walczące ze sobą obozy. Obok znanych postaci (Zimowy Żołnierz, Falcon, Czarna Wdowa, Hawkeye, War Machine, Vision czy Scarlet Witch) będzie też wprowadzenie nowych – Czarna Pantera, który rok później dostanie swój własny film, oraz, po raz pierwszy włączony do MCU, Spider-Man. Wszyscy czekają oczywiście na tego drugiego i na zrewidowane plany Sony odnośnie kolejnego rebootu swoich filmów, tym razem spójnych z marvelowskim światem.

movieposter-x-men-apocalypse-566c331494e0d20 maja swoje najcięższe działa wytoczy Fox z filmem „X-Men: Apokalipsa”. Pierwszy film bez „starej gwardii” aktorów, z kolejnymi postaciami i wrogami (Chris Isaak jako Apokalipsa), niektórymi „przepiętymi” do nowego składu (Spohie Turner znana z „Gry o Tron” wcieli się w Jean Grey). Bez Wolverine’a. Albo raczej „bez zapowiedzi Wolverine’a”, bo po cichu liczę na wprowadzenie nowego aktora w tą rolę, bo Hugh Jackman ma się w końcu pożegnać z Rosomakiem. Film zapowiada się bardzo dobrze. Reboot X-Menów z nowymi aktorami wychodzi na razie zaskakująco poprawnie i mam nadzieję, że i tym razem twórcy się nie potkną. A 20th Century Fox ma coś światu do udowodnienia po zeszłorocznej „Fantastycznej Czwórce”.

movieposter-suicide-squad-563c1a0ea49a3Warner nie czeka na wyniki „Świtu Sprawiedliwości” i swoje uniwersum rozszerza szybko i to w bardzo ciekawy sposób. W „Suicide Squad” głównymi bohaterami będą tzw. „villani”, czyli przeciwnicy Batmana, Supermana i innych superbohaterów, którzy na wzór ich „ligi sprawiedliwości” tworzą „legion samobójców”. Przewodzi im sam Joker, w którego rolę wciela się Jared Leto. Oczekiwania względem niego są kosmiczne, bo i Heath Ledger i Jack Nicholson zagrali wspaniałe role i poprzeczkę ustawili liderowi 30 Seconds to Mars bardzo wysoko. Epizod ma mieć także Batman, ale raczej mało znaczący. Uwagę zwraca jeszcze Will Smith jako Deadshot, ale ten film, w przeciwieństwie do „Świtu Sprawiedliwości” nie stoi znanymi aktorami. Czekam, ale się nie napalam jeszcze. Premiera 12 sierpnia.

7 października premierę w Stanach ma mieć „Gambit”. Dziwna sprawa, bo o filmie nie wiadomo niczego. IMDb podaje tylko datę premiery oraz fakt, że główną rolę ma w nim zagrać Channing Tatum. Gambit jest mutantem, jednym z X-Menów, to znaczy, że film może być spójny z uniwersum Foxa. Postać może pojawi się w „X-Men: Apokapisa”, ale jest to tylko moja niczym niepotwierdzona myśl. Sprawa jest o tyle dziwna, że nie ma żadnych informacji graficznych – nawet logo. Ciężko mi uwierzyć, żeby ten film miał premierę w tym roku, skoro wytwórnia o nim milczy.

movieposter-doctor-strange-563c2380a022bPewna jest za to premiera drugiego tegorocznego filmu Marvela – 4 listopada do kin wchodzi „Doctor Strange”. Ta postać tak bardzo mi nie pasuje do pozostałych superbohaterów MCU, że „they got my attenton”. Aktorsko film zapowiada się niesamowicie – Benedict Cumberbatch, Rachel McAdams, Tilda Swinton, Chiwetel Ejiofor, Mads Mikkelsen. Zestaw z najwyższej półki, totalnie oderwany od pozostałych filmów z MCU, coś jak „Strażnicy Galaktyki”. Podobno wybór Cumberbatcha nie został przyjęty zbyt ciepło, chociażby z powodu niewielkiego podobieństwa do Strange’a, ale pierwsze materiały wydają się obiecujące i zgodne z niektórymi komiksowymi wizjami. Czekam tym bardziej, że film reżyseruje facet od horrorów –  Scott Derrickson („Zbaw nas ode złego”, „Egzorcyzmy Emily Rose”). Połączenie szalone.

Oprócz filmów kinowych będą oczywiście seriale telewizyjne (i „streamingowe”). Trwa trzeci sezon „Agentów T.A.R.C.Z.Y.”, niedługo rozpocznie się drugi sezon „Agentki Carter”, a Netflix oprócz drugiego sezonu „Daredevila” chce w tym roku pokazać serial „Luke Cage”. „Daredevil”, „Luke Cage” oraz „Jessica Jones” mają stworzyć podwaliny dla czwartego serialu „Defenders”, splatającego wątki tych trzech postaci.
Ze strony DC w telewizji też dzieje się sporo. Trwa czwarty sezon „Arrow”, drugi sezon „The Flash” oraz przygotowywany jest kolejny serial z nimi powiązany „DC Legends of Tomorrow”. Przez niego ma się przewinąć cała masa postaci – Firestorm, The Atom, White Canary, Rip Hunter, Heat Wave, Capitan Cold, Hawkgirl czy Hawkman. Do tego uniwersum należy także seria króciutkich filmików animowanych „Vixen”, ale ona nie będzie kontynuowana w tym roku. Całe to uniwersum z tego co się orientuję nie będzie też spójne z filmowym DC Extended Universe, a szkoda, bo seriale zrobiły już dość dużo dobrego dla DC.

Ufff. Będzie co oglądać w tym roku. Część rzeczy zapowiada się dobrze (Strange, Civil War, X-Meni), część jest totalną niewiadomą (Gambit), za pozostałe trzymam mocno kciuki, aby się udały.