This is my design. Hannibal, czyli o pięknym mordowaniu.

Czasami serial po prostu wciąga. Oglądasz go, ale w zasadzie nie wiesz dlaczego. Fabuła się nie klei, postaci są denerwujące, ale jest w tym serialu jakaś moc zachęcająca do obejrzenia kolejnego odcinka.  Taką sytuację miałem z Hannibalem. Nie jest to serial wybitny. Ma mnóstwo denerwujących patentów, ale jednocześnie zawiera w sobie elementy, które nie pozwalają zostawić go w połowie.

Serial opowiada o specjalnej jednostce FBI, która bada sprawy dziwnych morderstw, opierając swoje śledztwo na badaniu psychiki potencjalnego mordercy, na podstawie śladów zostawionych na miejscu zbrodni. Dowódca jednostki – Jack Crawford, grany przez Laurence’a Fishbourne’a, szczególnie pokłada ufność w opiniach swojego współpracownika Willa Grahama (Hugh Dancy). Ten ma tak silną empatię, że potrafi na dobrą sprawę cofnąć się w czasie i odtworzyć dokładnie przebieg zbrodni. A przy okazji jest chory psychicznie, czego powodem jest właśnie zbytnie wczuwanie się w role psychopatów i morderców. Aby do reszty nie stracić kontaktu z normalnością spotyka się ze znanym psychiatrą, Hannibalem Lecterem (Mads Mikkelsen). W czasie tych spotkań Will dzieli się ze swoim lekarzem szczegółami śledztw, a ten rewanżuje mu się różnego rodzaju pomocą w rozwiązywaniu zagadek tajemniczych morderstw.

2013-blog-hannibal-hugh-mads

Problemy psychiczne ma z resztą nie tylko WIll. W zasadzie każda postać powinna (z bardzo różnych powodów) się leczyć. I w zasadzie każda prędzej czy później na kozetce (a właściwie na fotelu) u Lectera się znajdzie.

Pierwszy odcinek serialu sugerował, że każdy odcinek będzie zamkniętą historią, jednak w kolejnych odcinkach bardzo mocno nawiązuje się do tego, co działo się poprzednio. Ten serial stoi trochę okrakiem pomiędzy jedną historią podzieloną na kilkanaście części a tradycyjnym „proceduralem”, czyli cotygodniową historią do rozwiązania. I jest to niewątpliwa zaleta tego serialu. Sama historia rozwija się dość ciekawie, jednak wiele decyzji bohaterów ciężko sobie racjonalnie wytłumaczyć.

Historię obserwujemy głównie z punktu widzenia Willa, który coraz bardziej zatraca się w swoim szaleństwie, co momentami jest dość irytujące. Twórcy tracą wiele czasu na pokazywanie przywidzeń, omamów i innych halunów widzianych przez Willa, co na początku może i jest ciekawe, jednak szybko zaczyna drażnić.

3051904-hannibal-tv-show-e1361191699262

Ale są w tym serialu patenty, które jak magnes przyciągają i podsycają chęć obejrzenia kolejnego odcinka.

To, co zachwyca w Hannibalu, to przede wszystkim zdjęcia i scenografia. Miejsca zbrodni przedstawiane są w niesamowicie wysmakowany, wysublimowany sposób. Wystrój poddasza chaty myśliwskiej jest godny najlepszych blockbusterów. Sposób przyrządzania jedzenia przez Hannibala bije na głowę wszystko, co można oglądać w programach kulinarnych. A same uczty u Lectera – mistrzostwo i orgia wizualna. Od strony zdjęć ten serial jest najlepszym, jaki do tej pory oglądałem. Mroczna tematyka wymusiła posępne krajobrazy, które wyglądają obłędnie. Aż nie chce się wierzyć, że tak ponury serial stworzył ten sam człowiek, co przesadnie wręcz kolorowe Pushing Dasies.

Kilka ciepłych słów należą się też Madsowi Mikkelsenowi. Ten człowiek gra bardzo oszczędnie. Delikatny grymas na twarzy, czasami z żelazną konsekwencją utrzymywana jedna mina, Dwuznaczne uśmiechy – niby nic nie robi, a jednak scena jest jego i przykuwa uwagę. W zasadzie nie grając ten facet gra tak, że oczu oderwać nie można.

Humor. Czarny, bardzo specyficzny. Cały serial jest mocno sztywny i poważny, więc od czasu do czasu konieczne są sceny rozładowujące napięcie i na szczęście takie się pojawiają. Czasami lepsze, czasami gorsze, jednak często można się uśmiechnąć, bo są często dość błyskotliwe. Oprócz tego Hannibal bardzo mocno puszcza oko do widzów – my wiemy z czego on przygotowuje potrawy, on wie, ale goście jego przyjęć już nie. Dlatego jego zapowiedzi wspaniałych potraw powodują w widzach pewien wewnętrzny niepokój, podczas gdy uczestnicy tych przyjęć nie zdają sobie z niczego sprawy. Bardzo ciekawy zabieg.

Hannibal-Tv-Series-Episode-12-Relevés

Podsumowując, Hannibal ma trochę wad, niektóre z nich są dość denerwujące, jednak serial bardzo dobrze ogląda się patrząc na jego realizację. Wspaniałe zdjęcia, bardzo mocna obsada (Mikkelsen, Dancy, Fishbourne, w tej kolejności) i mocne sceny (ofiary dość spektakularnych morderstw są pokazywane bez żadnych skrupułów, więc nie jest to serial dla zbyt wrażliwych) powodują, że na wady spokojnie można przymknąć oko.